 |
Rewelacyjna, charyzmatyczna, niesamowita - mówią ci, którzy oglądają na scenie po raz pierwszy. Ćwiczący z nią instruktorzy dodają, że wyróżnia ją umiejętność nauczania najtrudniejszych nawet elementów, szybki proces dydaktyczny, czysta technika. Kontakt z nią podczas lekcji, w klubie czy na konwencji, jest dla wielu wręcz magiczny. Ona sama mówi, że to dlatego, iż w czasie każdej lekcji daje z siebie wszystko, a dostaje jeszcze więcej.
Kiedy w 1996 roku, po kilkunastu latach spędzonych we Francji, ponownie przyjechałaś do kraju, zorganizowałaś pierwszą w Polsce konwencję fitness.Po niej były następne. Nadal prowadziłaś jednak lekcje jako instruktor w klubach fitness we Francji i Szwajcarii. Później rozpoczęłaś cykl szkoleń dla APF Instructors. Wielu polskich instruktorów przyjechało wtedy do Twojego klubu we Francji. Od niedawna wprowadzasz własną koncepcję treningu fitness pod nazwą Magic Bar. Jesteś twórcą programu rozwoju polskiego fitnessu, który zainicjowała firma Nike. Jednym słowem, żyjesz ostatnio pracą. Czy po to przyjechałaś do Polski z zagranicy, gdzie osiągnęłaś sukces? |
Będąc tam zdawałam sobie sprawę z tego, że osiągnęłam wysoki poziom. Mimo iż było mi ciężko, ponieważ przyjechałam z kraju, w którym fitness jako taki nie był znany. Nie u nas powstawały przecież najnowsze trendy. Nie mogłam bazować na tym, co w naturalny sposób wyróżniało Amerykanów, którzy pojawiają się w Europie i są gwiazdami, bo fitness zaczął się właśnie w Stanach Zjednoczonych. Ostatecznie moim atutem było nie to, że przyjechałam do Francji z Warszawy, tylko to, że uczyłam się fitnessu na Zachodzie.
Przywiozłaś do polski nowoczesny fitness. Na swoich konwencjach Ty i zaproszeni przez
Ciebie najlepsi prezenterzy uczycie aktualnych form aerobiku, zgodnych ze światowymi trendami.
Zależało mi na tym, żeby fitness w Polsce rozwijał się według najlepszych wzorców. Wokół mnie jest mnóstwo utalentowanych ludzi, oddanych fitnessowi, którym warto wskazywać drogę. Zanim tu przyjechałam usłyszałam kilka razy od osób, które sie na fitnessie znają, że należę do najlepszych. To dało mi pewność, że będę w Polsce potrzebna. Profesjonaliści mają to do siebie, że się nie wychylą, jeżeli nie są pewni, że robią coś dobrze. Zdawałam sobie sprawę ze swojego poziomu jako instruktora. W tej dziedzinie, tak jak w balecie, nie można uczyć, jeżeli nie osiągnęło się pewnego szczebla. Liczy się doświadczenie. Nie zawsze moi uczniowie przyznają mi rację od razu. Często przychodzi to po kilku lub kilkunastu miesiącach wspólnej pracy. Dochodzi do tego osobowość i umiejętność motywowania. Nie wystarczy przekazać wiedzy, trzeba to zrobić tak, żeby ludzie uwierzyli w ciebie, w to, że będą tacy jak ty, a może nawet lepsi. Od początku wiedziałam, że jeżeli będę uczyć, to łączyć się to będzie z przekazywaniem całej mojej wiedzy bez zachowania czegokolwiek dla siebie. O tym przekonali się moi uczniowie i myślę, za to mnie cenią.
Realizujesz własny system szkoleń dla instruktorów i przyszłych prezenterów pod nazwą Aerobic Personal Training. O efektach Twoich szkoleń mogliśmy się przekonać podczas październikowej APF Instructors Cnvention - pierwszej takiej w kraju - na której prezenterami byli wyłącznie Twoi uczniowie - młodzi ludzie o wspaniałych umiejętnościach technicznych, dydaktycznych i o dużej kreatywności. Jakie są zasady i cel szkoleń APT?
Może najpierw wyjaśnię znaczenie skrótów: APT to po prostu Aerobic Personal Training, czyli nazwa mojego szkolenia, natomiast APF oznacza Art Passion Fitness (Sztuka Pasja Fitness) - tak nazywa się stowarzyszenie złożone przeze mnie we Francji dla popularyzacji fitnessu. Współpracuję w nim z najlepszymi na świecie, którzy bywają obecni na egzaminach, uczestniczą jako prezenterzy w organizowanych przeze mnie konwencjach, pokazując polskim instruktorom najlepszy fitness. APF Instructor jest tytułem nadawanym po ukończeniu kilkuetapowego szkolenia i zdaniu egzaminu, podczas którego instruktorzy muszą się wykazać wysoką klasą w prowadzeniu zajęć. APF Instructors, a jest ich dzisiaj czternastu, jeśli chodzi o technikę i proces dydaktyczny, posiadają umiejętności na poziomie europejskim.
Twoi APF instruktorzy mówią, że dajesz ludziom szansę. To chyba najcenniejsza opinia, jaką może usłyszeć nauczyciel od swoich uczniów. Tym bardziej, że jak sama często przyznajesz, jesteś "trudnym człowiekiem".
Trudnym - tak, bo bezkompromisowym, impulsywnym, wymagającym, ale jednocześnie autentycznym. Co do dawania innym szansy, robię to, bo mnie nikt takiej szansy nie dał, musiałam walczyć, żeby wypracować swój obecny poziom, a później, kiedy już miałam świadomość własnych osiągnięć, przebijałam się cierpliwie przez niechęć i zazdrość. Ponadto uważam, że fitness i ja, to nie jest małżeństwo, które powinno trwać całe życie. Jest fitness, jestem ja i jest cała masa innych ludzi. Chce ich widzieć na swoich konwencjach i szkoleniach, również po to, żeby fitness był coraz lepszy. Ja w tych ludzi wierzę. Kiedyś przecież skończę karierę. Chcę więc wiedzieć, że będą tacy, którzy myślą podobnie jak ja i którzy będą to kontynuować. Dlatego daję im szansę, żeby zaistnieli przy mnie, kiedy mogę ich uczyć i korygować. Nigdy się nie bałam, że ktoś, kogo uczę, będzie lepszy ode mnie. Wyszkolenie lepszego zawsze było moim marzeniem i celem. Tylko wtedy nauczanie staje się spełnieniem i fascynującą przygodą. Dotyczy to zarówno lekcji w klubie, masterclasses na konwencjach, jak też pracy z instruktorami.
Oczekujesz od innych pełnego zaangażowania, pasji, oddania się temu, co robią. To bywa trudne...
Dlatego moje szkolenia, jak APF Instructors. Magic Bar nie są masowe. Pierwsze pytanie, jakie zadaję osobie, która się do mnie zgłasza brzmi: Czy Ty mnie znasz?
Opierasz więc waszą współpracę na bliskim, prawie osobistym kontakcie.
Chcę, żeby instruktor, który przyjdzie do mnie na szkolenie, wiedział co go czeka. Mam emocjonalny stosunek do ludzi i do tego, co robię. Traktuję swoich uczniów indywidualnie. Tylko wtedy zrobią szybkie postępy. szkolenia odbywają się w małych grupach, dzięki temu mogę wszystkich dobrze poznać. Orientuję się, jakie są słabe o mocne strony każdego z nich, w czym mogą być świetni, jeżeli nad tym popracują. Uczę ich jednocześnie, żeby pozostali sobą, że nawet jeżeli mają swojego idola, najważniejsze jest poznanie siebie i rozwijanie w kierunku zgodnym z naturalnymi uwarunkowaniami, bo tylko wtedy mają szansę wiele osiągnąć. Jest to związane z prawdą ludzkiego ciała. Ciało nie kłamie. W tym zawodzie pracujemy również ciałem. Jeżeli mój uczeń będzie szedł w kierunku, który nie jest mu wrodzony, to gdzieś tam nie powie prawdy. Lepiej więc rozwijać się zgodnie z własnymi predyspozycjami.
Obecnie mamy do czynienia z bardzo różnymi formami fitnessu: jeden instruktor bywa lepszy w formach tanecznych, inny w statycznych i siłowych.
Tu nawet nie chodzi o formy, lecz o styl instruktora. Instruktor powinien robić wszystko. Bywa oczywiście, że ktoś jest bardziej taneczny niż ktoś inny, obaj muszą jednak być doskonali technicznie, przygotowani do zajęć, być dobrymi dydaktykami. Ten drugi może robić prostszą choreografię i tym przyciągać ludzi. Nie warto się zatracać w stylu, który nie jest nasz. Każdy z tych instruktorów ma swoje miejsce w fitnessie. I to zarówno prowadząc lekcje w klubie, jak i występując w roli prezentera na scenie. Nie można jednak zapominać, że bycie instruktorem w klubie nie ma nic wspólnego ze sceną. Przy czym praca w klubie jest tak samo nobilitująca i nie wiem, czy nie ważniejsza.
To jest chleb powszedni każdego instruktora.
Oczywiście. Niepotrzebni byliby ci na scenie, gdyby nie było codziennej pracy.
Z drugiej strony każdy instruktor, który pracuje w klubie potrzebuje od czasu do czasu spotkać na konwencji jeszcze lepszych od siebie, od których nauczy się czegoś nowego.
Również po to, żeby marzyć, że kiedyś taki będzie. Rola prezentera powinna być najwyższym szczeblem w karierze instruktorskiej. Grzechem nie jest nie osiągnąć celu, lecz nie dążyć do niego. Warto przytoczyć to, co powiedział do uczestników szkolenia, w którym brałam udział będąc w Stanach Zjednoczonych - Billy Goodson - ten sam, który wprowadził do fitnessu funk i jest uważany za niekwestionowaną indywidualność w świecie fitnessu i tańca, mianowicie, że "każdy instruktor może zostać uznany przez uczestników swoich zajęć za wspaniałego, ale to świadczy tylko o tym, że oni wiedzą jeszcze mniej niż on".
Jaki płynie z tego wniosek?
Im więcej wiesz, tym więcej ludzi zaufa tobie jako nauczycielowi i będzie ciebie potrzebować jako wzorca, a także szukać u ciebie odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Osoby przychodzące do klubu chcą się wzorować na swoim instruktorze. Stąd wynika jego odpowiedzialność. Warto poświęcić trochę czasu na naukę i przyswojenie sobie niezbędnych wiadomości z anatomii i fizjologii. Postaraj się umieć tak dużo, aby przychodzący do ciebie na zajęcia mogli otrzymać odpowiedź na zadawane pytania. Jeśli chodzi o mnie, to właśnie fizjologia wysiłku pasjonuje mnie najbardziej.
Popularyzowanie nowoczesnego fitnessu rozpoczęłaś od zorganizowania konwencji. Do tej pory odbyło się ich kilkanaście. Prowadzisz jednak równoległe szkolenia dla instruktorów. Jaką rolę, Twoim zdaniem, odgrywają konwencje jako forma szkolenia?
Odbywa się u nas wiele konwencji z udziałem międzynarodowych gwiazd fitnessu oraz dobrych polskich prezenterów. Dochodzi nawet do tego, że nakładają się terminy niektórych imprez. Organizatorów konwencji oraz szkoleń będzie coraz więcej. A co na to instruktorzy? Niestety, wciąż za mało korzystają z możliwości, jakie daje udział w konwencji. Warto sobie uświadomić, że aby osiągnąć efekty w tym zawodzie, niezbędna jest konsekwencja i ciągłe dokształcanie. W polskim fitnessie pojawiło się ostatnio sporo nowości. Wspaniale! Nie ma nic lepszego niż ewolucje. Nie można jednak przyjechać, np. na jedno szkolenie funky, aerobikingu, aqua aerobiku czy aeroboxingu i na tym poprzestać. Konwencje to, z jednej strony możliwość zapoznania się z nowościami, z drugiej - sesje dokształcające. Są więc zawsze tylko jednym z etapów kształcenia. Jeżeli poznajesz na konwencji jakąś nową formę fitnessu, nie możesz od razu po powrocie do klubu prowadzić takich zajęć. To jest nieuczciwe i niebezpieczne. Certyfikat przyznany po trzygodzinnym kursie odbytym podczas konwencji nie jest dowodem umiejętności, lecz zaświadczeniem o uczestnictwie w kursie. Instruktor fitness ma obowiązek ciągłego uczenia się i konfrontowania swojej wiedzy na licznych szkoleniach.
Co można zatem doradzić instruktorom?
Najważniejsze są solidne podstawy. Pozostań tak długo przy klasyce fitnessu (hi/lo, step, body sculpt), dopóki nie poczujesz się silny i pewny, że robisz to dobrze. Dopiero wtedy możesz przejść do nowatorskich, specyficznych form. Upewnij się, na jakim jesteś etapie, konfrontując na konwencjach, szkoleniach i rekrutacjach własne umiejętności z umiejętnościami innych. Chodź na zajęcia do innych instruktorów, wiele możesz się nauczyć zarówno od lepszych, jak i słabszych od siebie; wyciągaj wnioski z zajęć, które uważasz za źle przeprowadzone (może ty też robisz te same błędy). Przyznaj się, że jest coś, czego nie rozumiesz.
Firma Nike zwróciła się do Ciebie i Hanny Fidusiewicz z propozycją przygotowania programu szkoleń dla polskich instruktorów. Jaki cel będą miały te szkolenia?
Propozycja ta bardzo mnie ucieszyła. Nike ma dużą renomę, nie tylko w sporcie, także w światowym fitnessie. Dzięki jej wsparciu będziemy mogli popchnąć polski fitness do przodu, a ponadto zaoferować nowe możliwości naszym instruktorom. Nike Fitness Poland to dla nich ogromna szansa, również zaistnienia za granicą. Odbyła się już pierwsza rekrutacja. Czternastu wybranych instruktorów przejdzie szkolenia pod naszym kierunkiem. Oni w przyszłości będą uczyć następnych. Obie z Hanią chcemy, żeby polski Nike Fitness był najlepszy w Europie. Już mamy pierwsze sygnały, że zaczęłyśmy dobrze.
Skąd u Ciebie taki zapał do podejmowania coraz to nowych wyzwań? Bierzesz na siebie mnóstwo obowiązków...
Wiem, że za wiele pracuję. Jeżdżę bez tablicy rejestracyjnej już ponad miesiąc, przyjaciele po tym rozpoznają mój samochód. Nie mam czasu... i głowy do załatwiania spraw tak prozaicznych. To, co mnie pcha do działania, jest zawarte w cytacie z "Alchemika" Paolo Coehlo: "Wszechświat sprzyja tym, którzy podążają szlakiem własnej legendy". Tę "legendę" każdy musi wymyślić sobie sam. Jeżeli masz przekonanie o jej słuszności, a okoliczności i otaczający cię ludzie ją poprą, to nie ma już żadnych przeszkód do osiągnięcia wymarzonego celu. Jestem tego najlepszym przykładem, bo nie ma chyba człowieka o bardziej słomianym zapale niż ja. Zanim zajęłam się fitnessem wciąż zabierałam się za coś co porzucałam. Po raz pierwszy, kiedy uznałam, że fitness jest dla mnie, trwam przy wyborze... już ponad dziesięć lat. Czasami czuję się jak Śpiąca Królewna, która obudziła się ze stuletniego snu w momencie, kiedy zaczęła prowadzić zajęcia fitness.
Dziękuję Ci za rozmowę, a instruktorów zapraszam na prowadzone przez Ciebie zajęcia w warszawskich klubach: Gymnasion, Saturn i Torwar Fitness Centrum.
Agnieszka Mickiewicz Body Life 1/2001
|